Data publikacji: 2019-04-12

Spalinowy czy elektryczny

A jeśli tak, to zachodzi pytanie, jaki?

W Warszawie i w innych metropoliach trwa debata o wymianie autobusów spalinowych na inne, bardziej ekologiczne.

Głównie mówi się o elektrycznych. Debatuje się też o milionie osobowych. Ogromna ilość samochodów spalinowych stała się bowiem problemem z uwagi na zanieczyszczenie środowiska, głównie spalinami. Nie rozwiązują problemu nowoczesne silniki, które używają mało paliwa, katalizatory i inne nowinki, bo dynamicznie rosnąca ilość samochodów rodzi coraz większe emisje przewyższające zyski ze zmniejszenia emisji przez pojedynczy coraz bardziej nowoczesny pojazd.

W Warszawie promuje się obecnie autobusy elektryczne. Miasto kupiło ich kilka i zamówiło następne oraz planuje kolejne zakupy.

Mają to być autobusy zasilane z akumulatorów. To jest drogie i kłopotliwe rozwiązanie. Autobusy takie kosztują dwa razy więcej, mają mały zasięg – trzeba je doładowywać, co je wyłącza na ten czas z ruchu, więc potrzeba ich więcej. Trzeba tworzyć punkty ładowania, a do tego są potrzebne ogromne moce energetyczne na sieci, których nie ma i nie będzie w najbliższym czasie.

O wielu problemach technicznych i systemowych związanych z samochodami elektrycznymi na akumulatory pisałem już w Południu – www.poludnie.com Nie będę więc powtarzał zawartych tam kwestii. Dodam jedynie, że nie są to w istocie rozwiązania ekologiczne, a nawet wręcz przeciwnie, bo prąd produkujemy w elektrowniach spalinowych i mamy dodatkowe straty energetyczne na przesyle prądu sieciami oraz na przemianach elektro chemicznych w akumulatorach. Bilans emisji co2 jest niekorzystny dla takiego systemu.

Ponadto super gigantyczny problem ekologiczny stanowi produkcja i utylizacja akumulatorów.

Lobbyści takiego rozwiązania mówią, że prąd jest o wiele tańszy niż benzyna czy ropa, więc koszt 1 km jest 2-3 krotnie tańszy. Oni się mylą, bo nie liczą wysokich kosztów amortyzacji wynikających z dwukrotnie większego kosztu zakupu i wysokich kosztów związanych z częstą wymianą akumulatorów.

Przykładowo dziś w Warszawie 1 wozo kilometr autobusu spalinowego kosztuje 10 zł, a takiego na prąd ponad 20 zł, a spaliny których jest mniej na ulicy z nawiązką produkuje EC Siekierki i Żerań.

Ja mam nieco inne super eko propozycje. Są nimi samochody na wodorowe ogniwa paliwowe, wodór gazowy na „gaz płynny lub sprężony (metan).

Promuję je według kolejności jak wyżej.Wszystkie, a szczególnie pierwsze rozwiązanie można włączyć w system pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł energii, jak ogniwa foto woltaiczne, wiatraki, bio gazownie. Nam są potrzebne odnawialne źródła energii by ograniczyć emisję co2, w tym by wypełnić zobowiązania między narodowe z tego tytułu.

Problemem rozwoju źródeł OZE jest ich niestałość produkcyjna przy braku wiatru i słońca oraz ograniczone i kosztowne możliwości gromadzenia energii przy braku jej zapotrzebowania na rynku. Dzięki OZE można by produkować wodór w procesie elektrolizy i wykorzystywać go do napędu samochodów.

Teoretycznie OZE są wszędzie i są niewyczerpalne. Oczywiście OZE mają sens, jeśli są właściwie zlokalizowane – tam gdzie dobrze wieje i mocno świeci, bo inaczej są nieekonomiczne – zbyt droga budowa w odniesieniu do skali produkowanej energii.

OZE są mało emisyjne, bo emisja jest w istocie tylko przy produkcji i budowie tych urządzeń oraz przy produkcji odbiorników energii OZE takich jak samochody itp. Ale od tego nie uciekniemy. Trzeba tylko produkować urządzenia trwałe, bo ich wymiana co kilka lat zatraca sens inwestycji.

Emisja z samochodów jest niewielka, ale jest. Ze spalania „gazu” produktem jest co2 i h2o + utlenione inne składniki powietrza. Podobnie jest ze spalaniem (utlenianiem) wodoru. W tym procesie powstaje wielokrotnie mniej co2.

Samochody z grupy super eko są tańsze niż akumulatorowe i nie istnieje problem ich zasięgu, bo wodór i gaz płynny można tankować na normalnej stacji. Ich bieżąca eksploatacja jest tańsza. Porównanie kalkulacji ekonomicznej w istocie zależy od tego jakie podatki (akcyza, VAT) będą na gaz i wodór lub paliwa płynne.

Poniżej parę słów, co to są tajemnicze ogniwa paliwowe.

„Ogniwo paliwowe to ogniwo generujące energię elektryczną z reakcji utleniania stale dostarczanego do niego z zewnątrz paliwa. W odróżnieniu od ogniw galwanicznych (akumulatory, baterie), w których energia wytwarzanego prądu musi zostać wcześniej zgromadzona wewnątrz tych urządzeń (co znacznie ogranicza czas ich pracy), ogniwa paliwowe nie muszą być wcześniej ładowane. Wystarczy tylko doprowadzić do nich paliwo. W przypadku ogniw galwanicznych ładowanie może być procesem trwającym wiele godzin, a ogniwa paliwowe są gotowe do pracy po niewielkim czasie wymaganym do nagrzania”.

Przy okazji informuję, że ogniwa paliwowe zasilają statki kosmiczne, telefony komórkowe i notebooki używane w warunkach skrajnie trudnych.

Rodzajów ogniw paliwowych jest wiele.

Te z membraną do wymiany protonów, odwracalne polimerowe, metanolowe (CH3OH), z elektrolitem tlenowym, stopionym węglanem, kwasem fosforowym oraz alkaliczne i inne (ok. 20 typów). Część typów jest dopiero w fazie badań, ale wiele ma już zastosowania komercyjne.

Każde ma wady i zalety, a raczej bym powiedział preferencje do określonych zastosowań.

Różnicuje je środowisko, w którym mogą pracować, graniczne moce energii, które mogą wytwarzać nośliwa skala akumulacji energii, sprawność i oczywiście koszt na 1 wat produkowanej energii.

Chcesz wiedzieć więcej, to zapytaj wujka Google albo Gazetę Południe.

0
0